ksiegarnia.pwn.pl

ksiegarnia.pwn.pl

Wydane w 2020 i 2021 roku dwutomowe dzieło „Pułascy” Wojciecha Kudyby to nie tylko błyskotliwie zarysowany obraz walk Konfederacji Barskiej z finałem w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych, ale przede wszystkim opowieść o narodzinach polskiego etosu niepodległościowego, zbudowanego na tradycyjnych, katolickich fundamentach. Z licznymi aluzjami do współczesności.

Czy można napisać dzieło nowoczesne w formie a tradycyjne w treści? „Pułascy” są dowodem, że jednak można. Myliłby się bowiem ten, kto słysząc o wartościowej, konserwatywnej książce,  oczekiwałby klasycznej realistycznej powieści rodem z XIX wieku. „Pułascy” są bowiem dziełem nowoczesnym, pozbawionym drobiazgowych opisów rzeczywistości czy psychologicznych analiz. Akcja dzieła toczy się szybko, obraz następuje po obrazie, jak we współczesnych filmach. Wszystko jednak podane znakomitą narracją, w której czytelnik płynie z wartkim nurtem opowieści.

Książka zaczyna się w momencie szczególnym w polskich dziejach – rok 1767 i zawiązana w tym czasie konfederacja radomska pod patronatem ambasadora Rosji w Polsce – perfidna akcja moskiewskiego namiestnika rozgrywającego różne siły polityczne z Polsce. A potem wstrząs sejmu delegacyjnego i porwania senatorów na Sybir. To moment szoku i gwałtownego otrzeźwienia, gdy wielu przejrzy na oczy i zobaczy coś co stało się już dawno – że wolnej Rzeczpospolitej już nie ma.  Gwałtowną przemianę przejdzie Józef Pułaski. Odmieniony, jak ewangieliczny głuchy i niemy uzdrowiony przez Chrystusa, stając do walki wraz ze swymi synami: Franciszkiem, Kazimierzem i Antonim, zostaje jednym z liderów konfederacji, która rzuci wyzwanie rosyjskiej dominacji. „Pułascy” to jednak również książka o dzielnych kobietach – Mariannie Pułaskiej, żonie Józefa, czy ich córkach, szczególnie Annie będącej we wspólnocie panien kanoniczek na warszawskim Marywilu.

Zdrada, obojętność, ślepota, demoralizacja, donosicielstwo, zastraszenie, nieudolność. Autor nie szczędzi obrazu upadku Rzeczpospolitej tamtych czasów. Z drugiej strony symbole wielkiej przeszłości, Wernyhora, Okopy Świętej Trójcy, Żwaniec i Chocim… To także koloryt kresowego Podola, Bar i Berdyczów, ale także hajdamackie rzezie przypominające grozę rewolucji bolszewickiej czy Wołynia 1943 roku.  Tak się bowiem złożyło, że w naszych dziejach to literatura kreowała wyobraźnię historyczną, bardziej niż najlepsze dzieła historyków. W swojej książce Kudyba przywraca polskiej pamięci partyzancki etos Konfederacji Barskiej, walczącej w latach 1768-1772 z rosyjską dominacją, który zakotwiczony jest wierze katolickiej z silnym akcentem Maryjnym. To właśnie dzięki „Pułaskim” możemy poznać jedno z najważniejszych wydarzeń czasu Konfederacji Barskiej – nieco zapomnianą obronę Jasnej Góry w tamtym czasie przed wojskami rosyjskimi.

Słowa bohaterów powieści brzmią niezwykle aktualnie i nie wynika to tylko z faktu, że autor raczej nie stylizuje mowy na staropolszczyznę. Biskup Krasiński pyta retorycznie: „Czy można krajem ościennym rządzić, zarazem nim nie rządząc; posiąść go, formalnie nie posiadając?” Gdy córka Józefa Pułaskiego pyta: „Jak to, tatku. To gdzie się podziejemy, jak nam Polski zabraknie?”. I odpowiedź ojca: „Nikt z nas nie myślał dotąd, że Polski może brakować. I że będziemy musieli walczyć, by ją ocalić…”. I bezczelna mowa Repnina, którego oświeceniowe frazesy o religijnym fanatyzmie i siłach ciemności stojących przeciw światłom postępu i tolerancji, jak żywo przypominają hasła brukselskie o braku praworządności w Polsce.

Kudyba szeroko zakreśla ramy polskiego etosu niepodległościowego dając wybrzmieć wspomnieniom pierwszych walk z rosyjską dominacją sięgających lat 30. XVIII wieku.  I dlatego powieść Kudyby jest bardzo aktualna obecnie, gdy waży się niepodległość Polski i gdy próbuje się „zdekonstruować” polską tożsamość, do czego orężem są, lepsze lub gorsze a często grafomańskie dzieła różnych Tokarczuków, Stasiuków i innych Kuczuków. Można rzec, że „Pułascy” to przywrócenie naturalnego porządku rzeczy. I świetny materiał na film lub serial, bo czasy Konfederacji Barskiej raczej nie funkcjonują w zbiorowej wyobraźni, ani literacko ani filmowo.

Spalone dwory, zsyłki na Sybir, osamotnienie walczących. Narodowa melancholia wywołana szokiem rozbioru. I piętno niewoli, które powoli odciska się w niektórych ludzkich duszach. „Pułascy” są tak naprawdę uniwersalną opowieścią o tych, którzy przez wieki, od Konfederacji Barskiej przez Powstanie Styczniowe po Żołnierzy Niezłomnych, stawali do walki o polską wolność. Jeden z gółwnych bohaterów powieści – Kazimierz Pułaski, zawołany kawalerzysta, rodem z XVII polskich kresowych zagończyków, wnosi ducha niezłomności i prawości, a jego dynamizm i wola walki, pomimo zdawałoby się najgorszych okoliczności, towarzyszy całej powieści aż po mocne końcowe fragmenty, gdy nasz bohater ratuje życie Jerzego Waszyngtona i zaszczepia polskie tradycje kawaleryjskie w nowopowstajacym państwie amerykańskim.

Rację ma dr hab. Maciej Nowak, który we fragmencie recenzji cytowanym na okładce „Pułaskich” stwierdza: „Przedziwnie łączy się w tej książce epicki rozmach z nowelistyczną czułością”. Proza powieści jest bowiem przesiąknięta poetyckością, jest dynamiczną opowieścią o walkach i ludzkich wyborach, jest czymś co intryguje do ostatnich chwil lektury tego dzieła. Powieść Kudyby zdaje się stwierdzać: zawsze nawet w najgorszych czasach upadku znajdą się ci, którzy niepodległościowe tradycje przechowają i będą o nie walczyć. Słowem – trzeba przeczytać!