muzeum-niepodleglosci.pl

muzeum-niepodleglosci.pl

Karol Levittoux już kiedyś zagościł na prawymsierpowym.pl. Pragnę kolejny raz przybliżyć tę postać, bo wydaje się, że ciągle za mało o nim wiemy. Poznałem go nie na lekcjach historii, choć poprzez nauczyciela historii, który pożyczył mi kasetę magnetofonową (dawne to dzieje, prawda?), na której była piosenka Przemysława Gintrowskiego. Wspaniały utwór, który mogą odnaleźć Państwo również na mojej stronie. Karol Levittoux. Ktoś powie, co robi tu Francuz? Skoro postawy patriotyczne, to po co czerpać z obcych wzorców. Ale myli się ten, kto myśli, że Levittoux był Francuzem, bo tylko jego ojciec nim był. Sam Karol urodził się w Kumelsku, dzisiejszy powiat kolneński. Żył w latach 1820-1841. Umarł młodo, całe życie było przed nim. Gwoli ścisłości, nie umarł, ale popełnił samobójstwo. Skoro targnął się na swoje życie, to jakimże może być przykładem patriotyzmu? Zamiast żyć dalej i tak pomagać ojczyźnie, wolał zejść z tego ziemskiego padołu. A jednak Levittoux był wielkim patriotą, a samobójstwo było wyrazem tego aż nadto widocznym. Zrobił to celowo i z premedytacją. Był torturowany przez Rosjan i nie chcąc wydać swoich towarzyszy, postanowił się zabić. Co drugi dzień otrzymywał czterysta pałek, był głodzony, nie dawano mu spać. Czując, że nie wytrzyma dłużej, postanowił podpalić siennik, na którym spał i w ten sposób pozbawić się życia. Walka o odzyskanie niepodległości miała swoich cichych bohaterów, którzy konspiracyjną działalność przypłacali niejednokrotnie życiem. Heroiczny czyn Levittoux opisują wielcy poeci, z Norwidem na czele, Syrokomlą, Czechem (bodaj najsłynniejszy utwór poświęcony tej postaci, rozsławiony jeszcze bardziej przez fenomenalną muzykę P. Gintrowskiego). Popełnił samobójstwo, a został bohaterem i świeci przykładem. Czasem tak jest, że ktoś ponosi śmierć w imię wyższych celów. Tym celem była ochrona towarzyszy. Oddaję głos poecie i gorąco polecam piosenkę w wykonaniu P. Gintrowskiego.

Zbrodniczy spisek w gimnazjalnej klasie
Zagraża państwu, w jego spokój godzi
Inspiratorów wkrótce wykryć da się
Wciąż niepoprawni Polaczkowie młodzi
Ten Levittoux był hersztem, jak się zdaje
Przez niego w dusze sączy się trucizna
Śledztwo prowadźcie zgodnie ze zwyczajem
W mig się przyzna, prędko się przyzna

Drogi panie Levittoux, prawdę wyznać chciej
Gdy wspólników podasz tu, sercu będzie lżej
Milczysz, panie Levittoux, nie unikniesz kar
Młodzież wiodłeś ty ku złu, smuci się nasz car
Mury kazamat dostatecznie grube
Żeby krzyk każdy wytłumić dokładnie
Błogosławiony, kto przejdzie tę próbę
A kto się złamie, przekleństwo nań spadnie
Logika dziejów nakłada kajdany
Sprawiedliwości zgrzytają zasuwy
I ciągle jedna myśl tłucze o ścianę:
„Nic nie mówić, nie mówić, nie mówić…”

Wszakże, panie Levittoux, nie działałeś sam
Gdy cię pozbawimy snu, wszystko powiesz nam
Miejże rozum Levittoux, próżny jest twój trud

Żadnej strawy nie dać mu, by go złamał głód
Na przesłuchaniu wziął czterysta pałek
Konieczny był tu bezpośredni przymus
Śledztwo da skutek, jeśli jest wytrwałe
Bez końca przecież nie może się trzymać
Zwinięty w szmatę leży sztandar ciała
Szarpie go w strzępy ptaszysko dwugłowe
Krwią pokreślona pleców karta biała
Na niej napis „nie powiem, nie powiem…”

W końcu z ciebie, Levittoux, tryśnie zeznań zdrój
Zaznasz knuta dzień po dniu, pęknie upór twój
Chciałeś uciec, Levittoux, coś ci słabo szło
Krzycz do ostatniego tchu, nas nie wzruszy to
Pod siennikiem migoce kaganek
Mniej boli ogień, niźli ran płomienie
Dziś sobie takie rozścielę posłanie
Co moją celę w jeden krzyk zamieni
Skąpo tu światła Moskale mi dali
Ale wystarczy, żeby spłonął człowiek
Patrzcie, jak długo ten więzień się pali
Co już nic nie powie, nie powie…

Zwęglone resztki wymieciono rano
Ból szybko wsiąka w kamień cytadeli
Po incydencie tym rozkaz wydano
By więźniom swiatła nie dawać do celi