wiipedia.pl

wiipedia.pl

1 listopada skłania do refleksji nawet tych najbardziej zagonionych. Na chwilę przystajemy w zadumie nad przemijaniem. Modlimy się nad grobami naszych bliskich zmarłych, zapalamy znicze, wspominamy stare dobre czasy, kiedy to jeszcze cieszyliśmy się ich obecnością. Nie pamiętamy tego, co złe, ale przywołujemy te dobre chwile. Zatrzymujemy się. Dla człowieka XXI wieku to ważne, żeby chociaż na moment przystanąć. W dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny wielokrotnie księża przypominają, że życie ludzkie jest kruche, że dziś jesteśmy przy grobach bliskich zmarłych, a za rok o tej samej porze możemy być w grobie. Każdy z nas. I mały, i duży, i dziecko, i starzec. Brzmi brutalnie, ale jakże prawdziwie. Życie jest kruche.

Gdy zastanawiałem się o czym pisać, pierwsze co przyszło do głowy, to właśnie o tych ważnych dla nas dniach. A potem pomyślałem, że może warto napisać o kimś. I wówczas przypomniałem sobie, jak 9 kwietnia 2010 roku oglądałem wieczorem TVP INFO, a tam gościem był Władysław Stasiak. W rządzie Jarosława Kaczyńskiego był ministrem spraw wewnętrznych i administracji, by ł również szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz szefem Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ilekroć pojawiał się w telewizji to z przyjemnością słuchałem jego wypowiedzi, bo zawsze były konkretne, zawsze na temat, zawsze rzeczowe. Był jednym z nielicznych polskich polityków, którego słuchałem z przyjemnością i jako dopingujący prawicę, wiedziałem, że jego występ oznacza, że jego oponent nie ma większych szans. Ale nie miażdżył przeciwnika podniesieniem głosu, ale siłą argumentów.

Kim dziś byłby Władysław Stasiak? Dla mnie murowany kandydat na co najmniej ministra, ale mam wrażenie, że to on mógłby zostać nawet premierem. Może poniosła mnie wyobraźnia, ale śmiem twierdzić, że miał zadatki na polityka wielkiego kalibru. Może to tylko moje złudzenie, ale gdyby zabawić się w przewidywania, to mam dziwne przeczucie, że to Władysław Stasiak byłby dziś na miejscu Beaty Szydło…

Ale Władysław Stasiak znalazł się na liście pasażerów lotu do Katynia, by tam uczcić ofiary zbrodni dokonanych na polskiej elicie. Po ponad 5 latach od katastrofy smoleńskiej dalej nic nie wiemy. To wstyd i hańba dla polskiego narodu. Wstydem i hańbą jest też mówienie przez wielu, żeby zostawić w końcu ten Smoleńsk. Nie można tego zostawić, bo pamięć domaga się prawdy. Zostawić Smoleńsk to porzucić pamięć o tych, którzy zrobili coś dobrego dla Polski. Wśród nich był m.in. Władysław Stasiak. Co on by zrobił? Wiem, że nie zostawiłby tej sprawy, nawet gdyby w tym samolocie lecieli jego oponenci polityczni. Smutne jest to, że ówcześni decydenci przez tyle lat nie zrobili nic by wyjaśnić przyczyny katastrofy. Oddali pole Rosji, która gdyby tylko miała taki kaprys, to powiedziałaby, że np. Lech Kaczyński sam wysadził w powietrze samolot.

Władysław Stasiak był kompetentnym urzędnikiem państwowym, który wiedział czym jest służba Ojczyźnie. Dziś naszym obowiązkiem jest zbadać sekunda po sekundzie jak doszło do tej katastrofy. W jednym z wywiadów mówiła o tym żona Władysława Stasiaka. Dla rodzin ofiar tej katastrofy to naprawdę ważna sprawa, która pozwoli im zamknąć tę traumę, ale przecież dla nas, jako dla wspólnoty to też ważna sprawa. Nie możemy jej zostawić. Może teraz, gdy zmienia się władza, uda się dojść do prawdy?

Władysław Stasiak był autentycznym politykiem. Lubili go nawet przeciwnicy polityczni, co w przypadku polityka prawicy jest rzadkością. Ja go ceniłem przede wszystkim za wiedzę i celne riposty w stosunku do przeciwników politycznych. Merytorycznie przygniatał ich swoją wiedzą i kompetencjami. Tak sobie myślę, że świetny byłby z niego premier…